Gitary i nie tylko – jak zarobić na swoim hobby?

Drogi czytelniku, w dzisiejszym artykule chciałbym przedstawić Ci osobę wyjątkową – Michała Lipińskiego, który przekształcił swoją niecodzienną pasję kolekcjonerską i miłość do gitary w świetnie prosperujący biznes.

Oto inspirująca i naszpikowana praktycznymi poradami historia tego wytrwałego w dążeniu do celu, niezwykłego człowieka.

Wojciech Mich

Cześć,nazywam się Michał i zajmuję się handlem gitarami (głównie elektrycznymi). Biznesu nie zacząłem z chęci zysku – sam do mnie „przyszedł” i przerodził się naturalnie z mojego hobby – gry na gitarze.

Zostałem poproszony o przedstawienie pokrótce swojej historii i udzielenie kilku wskazówek i rad ludziom, którzy chcą zainwestować alternatywnie i spróbować zacząć żyć ze swojego hobby.

Poprzez swój sklep Guitar Spot (http://guitarspot.pl) sprzedaję rzadkie i kolekcjonerskie gitary. Instrumenty najlepsze z najlepszych, jeśli by użyć porównania ze świata samochodów, są to takie Lamborghini czy Porsche wśród gitar. Jestem też wyłącznym dystrybutorem kilku marek w Polsce.

Początki nie były łatwe – nie miałem wielkiego kapitału czy też mitycznego spadku po rodzicach. Pochodzę z przeciętnej rodziny, gdzie niczego nie brakowało, ale też nie opływałem w luksusy.

Spełniając swoje marzenie o graniu na gitarze elektrycznej, zaczynałem od taniej kopii znanej gitary, wartej ok. 300zł (wszystko na co było mnie stać mając 16lat) i oczywiście śniłem po nocach o gitarach moich idoli. Czytałem nt. gitar wszystko co się dało. Uczyłem się grać, chłonąłem wszystkie ciekawostki o tych instrumentach jak i o muzykach. Kumulowałem kapitał – aż zebrałem ok. 3tys. zł ( z pieniędzmi, które dostałem na 18tkę). Jako prezent kupiłem instrument, który sklep omyłkowo sprzedawał za 2/3 wartości. Na tej pierwszej udanej transakcji los się do mnie uśmiechnął. Dostałem w prezencie 1,5tys. zł a dla mnie to już było coś. Szybko sprzedałem starą gitarę na allegro, jak się okazało z zyskiem, no i ciężko było nie zauważyć, że mogę połączyć i pasję i biznes.

Gitary

Dalej zadziałał efekt kuli śnieżnej, nie oglądałem się za siebie i nie zostawałem na jednej półce cenowej – chciałem spróbować najlepszych gitar na świecie. To był mój motor napędowy – wymieniałem sprzęt, kupowałem sprzęt, sprowadzałem sprzęt, tak by doczołgać się do półki boutique- czyli „cream of the cream”. W całości pomogło oczywiście hobby i chęć muzykowania.

Złudzenie, że posiadając jedne z najlepszych gitar na świecie można też lepiej zagrać… niestety nie ma większej bzdury 😉 Umiejętności kupić się nie da i tak jak w przypadku samochodziarzy, kupując Ferrari nie stajemy się rajdowcami, tak jak kupując gitarę Fender, Suhr czy Gibson nie zostajemy gwiazdami rocka. Ale wiedza przychodzi z doświadczeniem. Z roku na rok dokładałem do interesu wszystko co zarobiłem, napędzając go jeszcze bardziej. W przyszłości chciałbym oferować klientom wybór z ok. 100 gitar będących na stanie, jak szybko będę mógł coś takiego zaoferować, zależy już tylko od szczęścia i koniunktury.

Na pewnym etapie, gdy moje działania zaczęły być rozległe a osoba rozpoznawalna w światku gitarowym, zdałem sobie sprawę, że granica pomiędzy hobby a biznesem się zaciera, a także żeby móc w spokoju ducha robić to co robię, muszę pójść drogą biznesową i ogłosić wszem i wobec, że to już nie tylko hobby, ale i chęć (a raczej w tym wypadku bonus) zarobku. Bo nie oszukujmy się, nawet jakbym na tym nie zarabiał i tak bym to robił – uroki hobby 😉 Pewnie niejeden(a) z Was gdy podliczy wydatki na swoje hobby na przestrzeni lat… złapie się za głowę ;]

Na podstawie moich doświadczeń z wielu lat, oto moje rady dla wszystkich tych, którzy też chcieliby otworzyć własny biznes lub po prostu zainwestować inaczej niż na rynkach finansowych:

Jeśli możesz, pozostań niezależny finansowo od swojego biznesu – co przez to rozumiem ?

Jeśli startujesz z pewnego pułapu kariery (tj. pracujesz na etacie, nie mówimy tu o ludziach ze spadkiem lub majętnych, bo wtedy jest z górki) a Twój biznes nie wymaga od Ciebie 100% czasu- przynajmniej na początku, to pozwól sobie na taktykę „baby steps”. Pozwól biznesowi żyć własnym życiem, zajmuj się nim w czasie wolnym od etatu. Wiem, że to trudne, wiem, że to męczące, wiem, że ma się mniej czasu dla rodziny czy też na przyjemności, ale da się to zrobić.

Natomiast jeśli masz odłożone dość środków i solidny fundusz awaryjny nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wybrać opcję „all in” i poświęcić się w 100% dla biznesu. Ale jako, że młodych przedsiębiorców charakteryzuje niepewność o dzień jutrzejszy – lepiej wybrać opcję nr.1 jeśli tylko ma się możliwość. Jeśli nie – trzeba zagrać VaBanque – i może się opłacić, jeśli wierzysz w swój pomysł i zaoferujesz jakość, to odbiorcy prędzej czy później się znajdą.

Co możesz – zrób samemu – znowuż – biznes ma zarabiać a nie przynosić straty- więc co się da, trzeba zrobić samemu.

Nie sztuką jest wypłacić grube pieniądze i zlecić coś innym. Robiąc to samemu można sporo zaoszczędzić i wiele się nauczyć… chociaż efekty nie przyjdą łatwo.

Kilka przykładów tego co można zrobić samemu:

  • księgowość – tak naprawdę to nie jest to tak trudne jak się wydaje i jeśli ktoś umie czytać ze zrozumieniem to metodą prób i błędów nauczy się robić wszelkie zeznania finansowe. Oczywiście każdy kontakt z US wywołuje pewien dreszczyk emocji, ale 150-400zł miesięcznie pozostaje w portfelu,
  • strona internetowa – dla każdego kto choć trochę zna się na komputerach, temat jest do ogarnięcia. Z pomocą wychodzi internet, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko na ten temat. To jaki efekt osiągniemy zależy tylko od poświęconego czasu i naszej lotności w tym temacie,
  • blog – jeśli w swojej działalności możesz wspomagać się pisaniem bloga, również redaguj go samemu i zarządzaj jego stroną. Jest wiele dedykowanych serwisów gdzie nie trzeba nic kodować, tylko zająć się contentem,
  • zdjęcia – ilustracje na stronę internetową, bloga, czy serwisy społecznościowe. Obecnie już cyfrówki ze średniej półki pozwalają na wykonanie profesjonalnie wyglądających zdjęć i podobnie jak z gitarą, na słabszym sprzęcie też można uzyskać doskonałe efekty. Warto poczytać kilka poradników online i nauczyć się robić dobre fotki. Pomoże też na następnych wakacjach 😉
  • prace remontowe – jeśli otwierasz lokal, to co umiesz zrób samemu- chociażby pomaluj ściany,
  • filmik promocyjny na YouTube – jest kilka prostych (darmowych) programów do obróbki audio/video, gdzie taki filmik można zmontować samemu.

Czym nie warto sobie zaprzątać głowy?

Projektami wizytówek czy ulotek – najczęściej przygotowanie projektu jest wliczone w cenę bądź kosztuje grosze, więc nie warto tracić na to czasu.

Rób to co lubisz – wiadomo, że to banał…

…ale siedząc sobie w biurze i rozmyślając jaki by tu biznes otworzyć i że kiedyś tam interesowałeś się kolekcjonowaniem monet i znaczków i może by do tego wrócić… TO NIE JEST DOBRY POMYSŁ. Chyba, że musiałeś z tego zrezygnować z powodu etatu – przymusu utrzymania rodziny itd. Wtedy jak najbardziej, powrót do takiej „utraconej miłości” może dać niesamowitego kopa. Zajmując się tym co lubimy, z chęcią uczymy się nowych rzeczy na ten temat, i w dodatku jest to dla nas przyjemność – naprawdę warto spróbować.

Bądź widoczny w „mediach” – zadbaj o swój wizerunek na zewnątrz.

Utwórz stronę na Facebook’u. Udzielaj się na branżowych forach (tylko kulturalnie i rzeczowo ;)), udzielaj porad w swojej dziedzinie– również darmowo. Zadbaj o to, żeby ludzie wiedzieli kim jesteś, że jesteś pomocny i rzetelny. Do takich osób chętnie się wraca. Zaraź swoją pasją innych.

Bądź odporny na komentarze.

Pamiętaj, że Polska jest krajem „hejtem” płynącym (:)) i na pewno spotkasz się z nieprzychylnymi komentarzami na swój temat, na temat swojego biznesu. Komentarze, że na pewno się nie uda, czekanie na potknięcie nogi, obgadywanie i teksty, że na pewno to ukradłeś są na porządku dziennym 😉 Rada? Wyhoduj grubą skórę i idź swoją drogą nie patrząc na innych. Ty masz wiedzieć jak prowadzić swój biznes, a nie „przyjaciele”.

Zabezpiecz się finansowo.

Tutaj trochę odniesienie do pkt.1 – fundusz awaryjny to mus – na wypadek gdyby nie wypaliło, co niestety też jest częstym trendem. Rzeczywistość biznesowa w Polsce jest trudna. Jednemu się uda, drugi polegnie.

Miej oczy otwarte na okazje i modę.

Próbując zarobić na kolekcjonerstwie, musisz być przygotowany do zakupów – i to szybkich. Jeśli zauważysz gdzieś coś ciekawego w dobrej cenie. Wyskakuj z pieniędzy, bo w innym przypadku będzie 20 innych. Zaczniesz się za długo zastanawiać – bum, okazja przepadła. Moda – znane osoby, celebryci, używający jakichś produktów. Znany piłkarz pojawiający się w zielonej koszulce z jaskółką sprawi, że zaczną sprzedawać się jak świeże bułeczki. Podłączaj się do takich trendów. Wykorzystuj możliwości. Tylko uważaj, wyprzedaj się z towaru nim moda się skończy, bo gdy się skończy można zostać ze „zbukami” na magazynie, a potem trudno coś z takim fantem zrobić. Tak jak z akcjami- planuj odpowiednio, by sprzedać wszystko na górce 😉

Przygotuj się na zamrożenie kapitału.

Kolekcjonerstwo czegokolwiek ma to do siebie, że aby na tym zarobić, trzeba dać klientowi wybór – oferować w możliwie szeroki asortyment. Oczywiście można handlować jedną monetą czy gitarą, ale kokosów z tego nie będzie. Mając duży zapas, coś czeka, coś się sprzedaje – nie stoimy w miejscu, ale jest minus. Kapitał czeka zamrożony i teoretycznie nie zarabia – znowuż nadwyżki finansowe są bardzo ważne – pozwolą na niewyprzedawanie się / sprzedawanie ze stratą gdy nadejdzie nagła potrzeba finansowa. Towar po prostu poczeka na odpowiedniego klienta. Plusem wszelkiego rodzaju towarów kolekcjonerskich jest to, że raczej nie tracą z czasem na wartości. Jeśli na nich nie zarobimy to chociaż nie powinniśmy stracić. Niektórzy traktują też takie przedmioty jak lokaty. To także nasi potencjalni klienci.

Wydając na biznes, wydajesz na swoje hobby – coś co i tak byś zrobił(a).

Więc paradoksalnie, wydając pieniądze na biznes, wykorzystujesz pieniądze które i tak byś wydał(a). 2w1 😉

Kolejna wartość dodana – wszelkie pieniądze zainwestowane w firmę to jej koszt.

Inwestując w nią budujesz także solidną poduszkę finansową a przy okazji nie robisz tego bo musisz, tylko dlatego, że chcesz. Solidne rozplanowanie wydatków na firmę może pozwolić Ci nawet całkowicie uniknąć podatku!

Zostań ekspertem – oczywistości na końcu.

Musisz starać się zostać ekspertem w swojej dziedzinie – jak wspomniałem już wyżej, służyć poradą, udzielać się na forach itd. Przekłada się to też na treść strony www, dzięki atrakcyjnej zawartości: opisom, artykułom i porządnym zdjęciom Twoja strona będzie często odwiedzana i doskonale wypozycjonowana w przeglądarkach internetowych.

Podsumowanie

Zdaję sobie sprawę, że w tak krótkim tekście ciężko dotrzeć do wszystkich problemów i na pewno wiele rzeczy pominąłem, ale może chociaż komuś ten artykuł pomoże w próbie otworzenia własnego biznesu.

Ja dzięki swojej pasji, nie dość, że zarabiam, to mogłem „przy okazji” poznać większość sławnych muzyków z rodzimego podwórka, zobaczyć najnowocześniejsze fabryki gitar na świecie i sprawdzić „jak to się robi” od kuchni. Jest wiele wartości dodanych i nie warto w tym wszystkim patrzeć tylko na pieniądze- nieraz trzeba na czymś stracić, ale zrobić coś extra dla klienta. On to doceni i wróci – uwierzcie.

Przy okazji – serdecznie zapraszam na swoją stronę: http://guitarspot.pl

guitar spot